Michał Wiśniewski to taka postać polskiego show-biznesu, o której – głównie z racji koloru włosów, choć oczywiście nie tylko, trudno powiedzieć „szary człowiek”. Wywołuje on często kontrowersje swoim zachowaniem i tym, co się wokół niego dzieje.
Kilka miesięcy temu Wiśniewski oskarżył lidera discopolowego zespołu Bayer Full o finansowe oszustwo. Na swoim blogu Wiśniewski stwierdził: Nie dajcie się nabrać na majteczki w kropeczki. Ostrzegam przed nim wszystkich łatwowiernych. Teraz nadszedł czas na kolejną rundę rozgrywki pomiędzy dwoma osobistościami. We wrześniu Wiśniewski przesłał do redakcji wszystkich gazet brukowych list, w którym ujawnił szczegóły dotyczące sprawy związanej z zespołem Bayer Full. W liście tym stwierdził, między innymi, że firma Marty Wiśniewskiej zleciła Sławomirowi Świerzyńskiemu, liderowi i wokaliście zespołu Bayer Full, zlecenie polegające na produkcję dźwiękowych pocztówek. Zlecenie to zrealizowane miało zostać za kwotę 100 tysięcy złotych plus podatek VAT, który w tym przypadku oznaczać miał również prowizję. Podpis po umową złożyła pani Świerzyńska. Wiśniewski w swoim liście użył słów: „Wprowadzili błąd w umowie i generalnie wykręcili kota ogonem”.
Sprawę komentował również sam Sławomir Świerzyński, który stwierdził, że jest to wierutne kłamstwo i, w odpowiedzi, zapowiedział podanie Wiśniewskiego do sądu za zniesławienie. A w całej sprawie chodziło o piosenkę „Dokąd idziesz Polsko”, która znalazła się w kampanii wyborczej Samoobrony, a która później została umieszczona na multimedialnej pocztówce przez Świerzyńskiego. Owa umowa podpisana została z Martą Wiśniewską jako z osobą reprezentującą zespół. Jednak, jak stwierdza Świerzyński, wszystko odbywało się w porządku i zgodnie z prawem – dysponowali utworem przez 3 miesiące w celu stworzenia pocztówki i odprowadzili do ZAIKS-u kwotę około 100 tysięcy złotych. Samoobrona również rozliczyła się poprawnie ze wszystkim. A zapłaciła za cały ten projekt około 6 milionów złotych. I pomyśleć tylko, skąd pochodziły te pieniądze…