Czy Gosię Andrzejewicz można jeszcze nazywać Gosią, czy nadszedł już może czas na używanie nazwy Małgorzata? Pytanie takie zrodzić się może w związku z tym, że piosenkarka ukończyła w tym roku swoje 25 urodziny, więc małą dziewczynką już raczej nie jest. Warto więc może zastanowić się nad swoim stanowiskiem w tej sprawie i podjąć decyzję, jak chcemy nazywać gwiazdę – wszyscy bowiem do tej pory mówią o niej per „Gosia”.
Ostatnio miejsce miało dosyć ciekawe i osobliwe zdarzenie – na swojej stronie internetowej Andrzejewicz zamieściła wiadomość o tym, że – w związku z licznymi apelami o tą sprawę ze strony swych fanów – postanowiła rozpocząć sprzedaż swoich zdjęć wraz z autografem. I tak oto przygotowane zostało dokładnie 14 takich zdjęć – w dwóch formatach: 100×150 mm w cenie 2 zł oraz 210×150 mm w cenie złotych 4, a także plakat, który ma wymiary 420×594 mm – ten z kolei po 6 zł. Aby móc dokonać zamówienia takiego zdjęcia, należało wysłać informację o pożądanym zdjęciu na adres skrytka pocztowej Andrzejewicz, w Bielsku Białej (stamtąd bowiem pochodzi piosenkarka) – no i nie można było zapomnieć o dołączeniu również odpowiedniej kwoty pieniężnej za zdjęcia. Można było również skorzystać z drugiego sposobu – wszystkie te informacje pochodziły ze strony Małgorzaty – i nadać przekaz pieniężny z wiadomością o preferowanym numerze fotografii – z tym że przekaz przesłać na konto bankowe, a informację taką na e-mailowy adres Andrzejewicz. No właśnie, jednak wszystko nie jest już dłużej aktualne, ponieważ piosenkarka usunęła notkę tę ze swej strony internetowej – czemu? Kto to wie, może zdjęcia zostały już wykupione…
Ostatnio mówiło się również trochę o tym, że najnowszy utwór artystki z Bielska Białej może się okazać plagiatem – tekst piosenki „Uratuj mnie” ma ponoć wiele podobieństw z utworem „Rette mich” zespołu Tokio – oczywiście chodzi o tłumaczenie tej drugiej piosenki, ponieważ w oryginalnej wersji językowej prawdopodobnie nie można byłoby zauważyć kompletnie żadnych wspólnych cech…